Pamiętam jak będąc dzieckiem (czyt. okres przedszkole-początek podstawówki) wystarczyło kilka słów i już kogoś znałem, nie wahałem się mu zaufać i będąc kompletnie wyzbyty uprzedzeń po prostu z nim gadałem o wszystkim jakbym znał go całe życie.
Wiem ... nie jest to wyłącznie moja historia bo dotyczy prawdopodobnie ... może nie 100% populacji, ale zdecydowanie nie jest to mniejszość.
Mam namyśli tę banalność w podejściu do ludzi, bo mogłoby być to momentami zgubne, gdyż nawiązywałem kontakt z wieeeeloma ludźmi, czasami niekoniecznie w moim wieku co aktualnie wydaje mi się niezbyt rozsądne (ale żyje, więc jest okej).
Patrząc z perspektywy jaką teraz obserwuje codzienność, widzę, że jestem ograniczony w zaufaniu do ludzi na potęgę. Niestety to nie wydaje mi się największa wadą, ponieważ z doświadczenia wiem, że nie warto ufać każdemu, a właściwie tylko ograniczone grono osób powinno mieć ten przywilej.
Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że moja zdolność do swobodnej rozmowy zanikła do tego stopnia, że mam problem z kontaktem ze swoimi znajomymi. Rozważam każde słowo i ograniczam się do przeczytania, po czym muszę się dokładnie wczytać i wymyślić jakąś odpowiedź, bo najczęściej mam wrażenie że nie ważne co powiem, to nic to nie wniesie, ale zostawienie tego bez jakiejkolwiek reakcji będzie odebrane jako olanie kogoś, o czym się przekonałem kilkukrotnie.
Nie mam zielonego pojęcia ... wróć ... mam prawie 100% pewność co wpłynęło na taki a nie inny rozwój mojej osobowości i serdecznie pozdrawiam tę osobę, bo nawet sobie nie zdaje sprawy z tego jak POTĘŻNY wpływ miała na moje życie ... Sam nie wiem czy powinienem dziękować, czy raczej
na nią i jej potomków rzucić jakąś cygańską klątwę.
Nie od dziś czuje, że ludzie w moim życiu byli i pewnie będą, ale ... chyba nie umiem przywiązywać do nich szczególnej uwagi, emocji, czy czegokolwiek co mogłoby wskazywać na relację dwojga normalnych ludzi. Mimo iż próbuje udawać, że to tylko okres przejściowy, w głębi mojego socjopatycznego serca czuje, że to się nie zmieni, chyba, że nagle w moim życiu znajdzie się osoba, która w jakiś "magiczny" sposób to zmieni jak zrobiła to kilka lat temu inna osoba.
Co ma na celu ta wypowiedź ... pewnie nic nadzwyczajnego, aczkolwiek miałem chyba po prostu potrzebę gdzieś to spisać i w razie czego ... nie wiem ...
Móc to kiedyś przeczytać i się zaśmiać, bo moje życie tak się zmieniło, że w ogóle nie znajduje to odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Podesłać to komuś, kto zarzuca mi moją małomówność, by miał szansę zrozumieć mój punkt widzenia.
Zostawić to w otchłani internetu, by ktoś kiedyś na to trafił i wyśmiał, lub poczuł, że nie jest sam w tym świecie i nie tylko jego dotknęło coś podobnego.
Zostawiam ten post w spokoju i ... cóż ... zobaczymy czy któreś z moich przypuszczeń stanie się prawdą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 sierpnia 2015
czwartek, 4 grudnia 2014
Jak zacząć pisać?
A więc ... od czego by tu zacząć ...
To pierwsza myśl jak pojawia się w głowie kiedy zaczynamy tworzyć. Dokładnie taka sama pojawiła się u mnie chwilę temu.
Zamierzam tutaj pokrótce opisać proces twórczy z jakim muszę się zmierzać co dzień ...
To pierwsza myśl jak pojawia się w głowie kiedy zaczynamy tworzyć. Dokładnie taka sama pojawiła się u mnie chwilę temu.
Zamierzam tutaj pokrótce opisać proces twórczy z jakim muszę się zmierzać co dzień ...
Pierwsza i najważniejsza zasada - "Jestem Autorem ... Jestem Autorką"
1.Nigdy się nie ograniczaj, bo niczego nowego nie wniesiesz. Jeśli zamierzasz napisać kolejną piosenkę o tym jak ktoś cię zranił, albo o tym jak życie jest złe - nie rób tego.
2.Jeśli ma być to kolejna opowieść o dziewczynie która się przeprowadziła do nowego miasta i spotyka miłość swojego życia, a przy okazji odkrywa że jest jakimś nadnaturalnym stworzeniem - nie rób tego.
2.Jeśli ma być to kolejna opowieść o dziewczynie która się przeprowadziła do nowego miasta i spotyka miłość swojego życia, a przy okazji odkrywa że jest jakimś nadnaturalnym stworzeniem - nie rób tego.
3.Jeśli chcesz tylko poćwiczyć styl pisania wzorując się na czymś, to zrób to, ale przyznaj się że zrzynasz z kogoś i nie podawaj tego jako swoje dzieło, bo mimo, że to napisałeś, to jest to nadal plagiat.
4.Mogę tak wymieniać co według mnie można, a czego nie można ale ...
Ja nie słucham swoich rad, ale jestem Autorem i mi wolno :D
Ja nie słucham swoich rad, ale jestem Autorem i mi wolno :D
Weź sobie jakiś czysty zeszyt, albo częściowo zapisany ... dyktafon, albo kamerę ... cokolwiek gdzie możesz nanieść to co masz akurat w głowie.
Nie zastanawiaj się nad tym co akurat mówisz, bo na to przyjdzie czas później. Daj się ponieść fantazji i niech historia sama się napisze.
Osobiście posiadam taki zeszyt w którym jest wszystko. Kawałki choreografii, notatki z biologii, teksty piosenek, jakieś bazgroły ... A kiedy poszukuje inspiracji otwieram go i przeglądam szukając czegoś co akurat mnie jakoś natchnie.
Często pomaga też rozmowa z kimś, kto jakby zna temat, albo też nie. Mam kilkoro znajomych, którzy pomagają mi w procesie twórczym. Podsyłam im kawałki tekstu, jakieś pomysły na historie, szkice i inne duperele. Później omawiamy co jest okej, a co można by poprawić lub wywalić. Pamiętajcie, że kiedy pytacie kogoś o zdanie, musicie się przygotować na krytykę lub pochwałę. Mam osoby, które mnie chwalą i osoby które wytykają mi błędy i oba te typy są przydatne.
Często pomaga też rozmowa z kimś, kto jakby zna temat, albo też nie. Mam kilkoro znajomych, którzy pomagają mi w procesie twórczym. Podsyłam im kawałki tekstu, jakieś pomysły na historie, szkice i inne duperele. Później omawiamy co jest okej, a co można by poprawić lub wywalić. Pamiętajcie, że kiedy pytacie kogoś o zdanie, musicie się przygotować na krytykę lub pochwałę. Mam osoby, które mnie chwalą i osoby które wytykają mi błędy i oba te typy są przydatne.
Nie zawsze chcemy usłyszeć, że coś jest złe i wtedy piszemy do osoby która nas pochwali. Wtedy podnosi nas to na duchu i nasza auto-duma rośnie co sprawia, że zaczyna nam iść lepiej. Są przypadki, kiedy jednak osoba popada w samozachwyt swoim majestatem i przestaje się starać bo zaczyna myśleć, że to jest świetne, podczas gdy ich poziom nie jest nawet przeciętny.
Czasami zdarza się, że nie możemy sklecić dwóch zdań, ołówek przestaje współpracować i ogólnie wszystko idzie jak krew z nosa. Jest to całkowicie normalne i jakby wpisane w bycie Autorem bądź Autorka.
Ja najczęściej wtedy po prostu przestaje próbować wycisnąć cokolwiek z siebie, bo to praktycznie nigdy nie będzie dobre. Między innymi dlatego mam takie odstępy czasowe pomiędzy postami :)
Zauważyłem u siebie jeszcze pewną zależność. Zacznę od tego że rozwijam się w wielu kierunkach. Śpiewam, piszę opowiadania i teksty piosenek, gram na gitarze i planuje zacząć coś komponować, tańczę, rysuje ... i pewnie coś o czym aktualnie nie pamiętam. Przez ostatnie lata zazwyczaj tylko jedna z wymienionych rzeczy mi wychodziła w zadowalający mnie sposób. Po jakimś czasie przestawała, co oznaczało, że coś innego powinno mi iść lepiej.
Ja najczęściej wtedy po prostu przestaje próbować wycisnąć cokolwiek z siebie, bo to praktycznie nigdy nie będzie dobre. Między innymi dlatego mam takie odstępy czasowe pomiędzy postami :)
Zauważyłem u siebie jeszcze pewną zależność. Zacznę od tego że rozwijam się w wielu kierunkach. Śpiewam, piszę opowiadania i teksty piosenek, gram na gitarze i planuje zacząć coś komponować, tańczę, rysuje ... i pewnie coś o czym aktualnie nie pamiętam. Przez ostatnie lata zazwyczaj tylko jedna z wymienionych rzeczy mi wychodziła w zadowalający mnie sposób. Po jakimś czasie przestawała, co oznaczało, że coś innego powinno mi iść lepiej.
Nigdy nie wiem co akurat będzie mi wychodziło, dlatego próbuje różnych rzeczy, czasami - tak jak ostatnio- zaczynam uczyć się czegoś nowego. Jakieś 2-3 tygodnie temu zacząłem ćwiczyć śpiewanie i podobno wychodzi mi to na zadowalającym poziomie. Nie wiem na ile jest to prawda, ale liczę że choć odrobinę lepiej mi to idzie.
Na koniec chciałbym Wam uświadomić, że nie zawsze coś się komuś spodoba, mimo, że wam to się podoba i tak jest od zawsze. Mnie na przykład teksty moich piosenek się podobają, a niektórym nie i muszę jakoś się z tym pogodzić, że nie każdy oszaleje na punkcie moich wytworów ... Wam może się nie podobać ten post i nie dotrzecie do tych słów, a tym którzy dotarli do końca tego monologu serdecznie dziękuję za uwagę.
P.S. - Wiem, że tekst jest chaotyczny, ale pisałem bez żadnego przygotowania. Jest tu to, co akurat przyszło mi na myśl, kiedy w ogóle wpadłem na pomysł by napisać o tym jak pisać ... INCEPCJA!
P.S. - Wiem, że tekst jest chaotyczny, ale pisałem bez żadnego przygotowania. Jest tu to, co akurat przyszło mi na myśl, kiedy w ogóle wpadłem na pomysł by napisać o tym jak pisać ... INCEPCJA!
środa, 16 lipca 2014
SLOT
SLOT ART FESTIVAL 2014
„Slot
nie byłby slotem gdyby nie Ja i Ty”
Czym właściwie jest SAF?
SAF to 5 dniowy festiwal, którego program obejmuje wiele warsztatów oraz
koncertów (zarówno kapel debiutujących jak i stałych bywalców), a każda ze scen
prezentuje inny styl, więc każdy mógł znaleźć coś dla siebie. W międzyczasie
odbywały się seanse filmowe, wykłady, prelekcje itd.…
Scena Główna - Co
dzień od godziny 20 do północy można było usłyszeć 3-4 różne zespoły, które co
wieczór dodawały nam świeżej dawki energii do działania.
Scena Doświadczalna
- Połączenie muzyki klasycznej i jazzu na scenie doświadczalnej pozwalało się
wyciszyć przed snem, tuż po koncertach na Głównej Scenie.
Scena Konkursowa
- W tym miejscu każdego dnia trzy debiutujące zespoły mogły konkurować o
nagranie teledysku, dwóch utworów w profesjonalnym studiu oraz koncert na
Scenie Głównej.
Scena HC Punk -
Miejsce, w którym każdy pasjonat muzyki Punk może poznać ludzi, podzielających
ich poglądy i kulturę, ale też ponieść się muzyce i zatańczyć pogo!
Scena Unplugged-
Jest to połączenie Sceny HC Punk i Sceny Doświadczalnej. Pełne werwy i silnych
emocji teksty połączone ze stonowaną muzyką pozwalają na relaks i wieczorne
kontemplacje.
Scena Folkowa - Ballady!
Jazz! Folk! Klasyka! Tutaj, co dzień można przenieść się w inny rejon świata.
Piano, gitara, perkusja i skrzypce to tylko niektóre z instrumentów
pojawiających się na tej scenie.
Scena Spontaniczna
- Nieprzewidywalność i otwartość na ludzi pozwala stworzyć coś interesującego. Doświadczeni
muzycy i początkujący wokaliści odnajdywali się tam bez problemu, a klimat tego
miejsca już w pierwszych dniach festiwalu przyciągał tłumy.
Scena Klubowa -
Hip hop … Muzyka klubowa … Ludzie … Atmosfera … Czyli wszystko czego potrzeba
do świetnej zabawy na parkiecie przez całą noc. Oprócz tego za ścianą kafejka,
w której można uzupełnić płyny i nabrać energii do dalszej zabawy.
Jakie są warsztaty?
Wszystko, czego dusza zapragnie – Serio!
Wszystko, czego dusza zapragnie – Serio!
Od nauki greckiego i śpiewu, po chodzenie na szczudłach,
tańce z każdego zakątka świata, a na jeżdżeniu motorem i robieniu na drutach
skończywszy. Generalnie, co Ci się tylko zamarzy.
Warsztatów było ponad 100, a żeby można było skorzystać z jak największej liczby warsztatów podzielono je na 3 tury (każda po ponad półtorej godziny). Szczerze mówiąc, wypisanie każdego warsztatu z osobna nie miałoby sensu. Gdyby ktoś był zainteresowany, jakie warsztaty oferował Slot, zapraszam na stronę:
Warsztatów było ponad 100, a żeby można było skorzystać z jak największej liczby warsztatów podzielono je na 3 tury (każda po ponad półtorej godziny). Szczerze mówiąc, wypisanie każdego warsztatu z osobna nie miałoby sensu. Gdyby ktoś był zainteresowany, jakie warsztaty oferował Slot, zapraszam na stronę:
slot.art.pl/pl/program/warsztatatowo/spis-warsztatow
Kto okupował Scenę Główną?
Jak już wiecie, co dzień 3 zespoły
pojawiały się na Scenie Głównej:
Wtorek: Krzikopa, Kari i Luxtorpede
Środa: Nuteki, aTOM i Gooral
Czwartek: Boźje Ovćice, Habakuk i O.S.T.R.
Piątek: White Collar Shideshow, Mikromusic i No Longer Music
Sobota: Triple Stitch, Fruhstuck i Ras Luta
O północy, tuż po ostatniej piosence, na Scenie Głównej wyświetlano materiał SlotTV, czyli sprawozdanie z danego dnia Slotu.
Środa: Nuteki, aTOM i Gooral
Czwartek: Boźje Ovćice, Habakuk i O.S.T.R.
Piątek: White Collar Shideshow, Mikromusic i No Longer Music
Sobota: Triple Stitch, Fruhstuck i Ras Luta
O północy, tuż po ostatniej piosence, na Scenie Głównej wyświetlano materiał SlotTV, czyli sprawozdanie z danego dnia Slotu.
Bezpieczeństwo?
Hasłem
festiwalu, jest „Pięć dni bez chemii i alkoholu”. Na terenie festiwalu nie
spotkałem żadnego podchmielonego osobnika. Wszędzie pełno ochrony, a wieczorami dołącza
do ekipy kilku smutnych panów z grubymi i czarnymi kamizelkami. Można czuć się bezpiecznie, jeśli tylko ma się przy sobie identyfikator,
który co rusz trzeba było okazywać. Mimo takiej ochrony swobodna zabawa to nie
problem – chodzi bardziej o to, żeby ktoś, kto nie zapłacił za wstęp nie pałętał się po terenie.
Kawa,
herbata czy wrzątek?
Na terenie festiwalu otworzono 9 kafejek, a każda z nich miała swój osobisty i niepowtarzalny styl:
Cynamon- Gorąca czekolada i wygodny fotel - idealne miejsce dla mola książkowego.
Wayout- Międzynarodowy azyl, w którym można spotkać muzyków i artystów z wielu krajów.
Wielki Wóz- Świeżo wyciskany sok i galaktyka na wyciągnięcie ręki.
Wirydarz- Namiot pełen świec i refleksyjnej muzyki.
Reggae Tent- Dźwięki muzyki reggae, Yerba Mate za uśmiech, a po północy impreza.
Gafa- Miejsce pełne kreatywnych i rozśpiewanych ludzi wśród świec, książek i bajek.
Kiwi- Kawa parzona przez specjalistów tuż przy głównej scenie - czego chcieć więcej?
Meta-Noia- Kameralna i klimatyczna miejscówka dla ludzi potrzebujących wieczornego spokoju i ciepła.
Kalafor- Miejsce, w którym czas się zatrzymuje … Abstrakcja i rzeczywistość. Poezja i Hip-hop.
Jedzenie?
Moje ulubione pytanie. Na teranie imprezy był teren przeznaczony specjalnie na te okazję. Były tam dwie konkurencyjne firmy cateringowe oraz budki z lodami, goframi i naleśnikami – wszystkie posiłki poza tymi cateringowymi były drogie. Catering podobno był smaczny i miał duży wybór potraw (słodkie, słone, mięsne, wegetariańskie) no i był stosunkowo tani. Ponadto, poza terenem imprezy otworzono nowy sklep DINO, który od otwarcia do zamknięcia był okupowany przez Slotowiczów.
Na terenie festiwalu otworzono 9 kafejek, a każda z nich miała swój osobisty i niepowtarzalny styl:
Cynamon- Gorąca czekolada i wygodny fotel - idealne miejsce dla mola książkowego.
Wayout- Międzynarodowy azyl, w którym można spotkać muzyków i artystów z wielu krajów.
Wielki Wóz- Świeżo wyciskany sok i galaktyka na wyciągnięcie ręki.
Wirydarz- Namiot pełen świec i refleksyjnej muzyki.
Reggae Tent- Dźwięki muzyki reggae, Yerba Mate za uśmiech, a po północy impreza.
Gafa- Miejsce pełne kreatywnych i rozśpiewanych ludzi wśród świec, książek i bajek.
Kiwi- Kawa parzona przez specjalistów tuż przy głównej scenie - czego chcieć więcej?
Meta-Noia- Kameralna i klimatyczna miejscówka dla ludzi potrzebujących wieczornego spokoju i ciepła.
Kalafor- Miejsce, w którym czas się zatrzymuje … Abstrakcja i rzeczywistość. Poezja i Hip-hop.
Jedzenie?
Moje ulubione pytanie. Na teranie imprezy był teren przeznaczony specjalnie na te okazję. Były tam dwie konkurencyjne firmy cateringowe oraz budki z lodami, goframi i naleśnikami – wszystkie posiłki poza tymi cateringowymi były drogie. Catering podobno był smaczny i miał duży wybór potraw (słodkie, słone, mięsne, wegetariańskie) no i był stosunkowo tani. Ponadto, poza terenem imprezy otworzono nowy sklep DINO, który od otwarcia do zamknięcia był okupowany przez Slotowiczów.
Sen?
Do wyboru, do koloru. Śpisz pod namiotem lub w przyczepie campingowej. Są tam ogromne pola namiotowe. Świetnym pomysłem organizatorów było oddzielenie rodzin z dziećmi od nastolatków bez rodziców. Czyli mamy jedno spore i spokojne pole rodzinne (…tuż przy Scenie Głównej…), a reszta pól to takie gdzie ciągle coś się działo po nocach.
Do wyboru, do koloru. Śpisz pod namiotem lub w przyczepie campingowej. Są tam ogromne pola namiotowe. Świetnym pomysłem organizatorów było oddzielenie rodzin z dziećmi od nastolatków bez rodziców. Czyli mamy jedno spore i spokojne pole rodzinne (…tuż przy Scenie Głównej…), a reszta pól to takie gdzie ciągle coś się działo po nocach.
Fizjologia
i inne takie…
Jeśli chodzi o ciepłą wodę to bywało różnie … Jeśli ktoś zdążył to miał ciepłą wodę :). Było 30 kabiny prysznicowych, a ludzi na slocie kilka tysięcy, więc ciepła woda to był luksus …W kranach generalnie była tylko zimna woda, ale po 2 pierwszych dniach szło się przyzwyczaić. Toalet, jako takich nie było, ale były kabiny Toi Toi dzięki którym umiem wstrzymać oddech na prawie 2 minuty. Jeśli ktoś nie przywykł do spartańskich warunków, mógł pójść do domków w okolicy, gdzie mieszkańcy udostępniali łazienki za niewygórowaną cenę - 5zł / 10min.
Jeśli chodzi o ciepłą wodę to bywało różnie … Jeśli ktoś zdążył to miał ciepłą wodę :). Było 30 kabiny prysznicowych, a ludzi na slocie kilka tysięcy, więc ciepła woda to był luksus …W kranach generalnie była tylko zimna woda, ale po 2 pierwszych dniach szło się przyzwyczaić. Toalet, jako takich nie było, ale były kabiny Toi Toi dzięki którym umiem wstrzymać oddech na prawie 2 minuty. Jeśli ktoś nie przywykł do spartańskich warunków, mógł pójść do domków w okolicy, gdzie mieszkańcy udostępniali łazienki za niewygórowaną cenę - 5zł / 10min.
Co powiem
na temat Slot Art Festiwalu?
Byłem otoczony przyjaznymi i pozytywnie nienormalni ludźmi. Miałem
dostęp do warsztatów prowadzonych przez fachowców, którzy w interesujący
sposób przekazywali swoją wiedzę, a wykłady dawały do myślenia. Na Scenie
Głównej grały zespoły, których w większości nie znałem, ale bawiłem się przy
ich muzyce jak nigdy wcześniej. Zespoły pochodziły z różnych stron świata i
niektóre z nich udało mi się poznać osobiście.
W ciągu festiwalu udało mi się nawet zorganizować ludzi i stworzyć „Recycling Band”, czyli Śmieciowa Kapela. Gitara prowadząca, Butelki z wodą, kilka wiaderek, garnki, jakieś puszki, kawałek blachy, trąbka z rękawiczki i rolki po papierze, trochę wokalu i masa kreatywności – tyle potrzeba, żeby stworzyć muzykę, która zainteresowała Slotowiczów.
W ciągu festiwalu udało mi się nawet zorganizować ludzi i stworzyć „Recycling Band”, czyli Śmieciowa Kapela. Gitara prowadząca, Butelki z wodą, kilka wiaderek, garnki, jakieś puszki, kawałek blachy, trąbka z rękawiczki i rolki po papierze, trochę wokalu i masa kreatywności – tyle potrzeba, żeby stworzyć muzykę, która zainteresowała Slotowiczów.
Jeśli,
ktoś dotarł do tego momentu – GRATULUJE!
Na sam koniec chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, których poznałem i tym, którzy sprawili, że nie żałuje żadnej minuty spędzonej na festiwalu Slot Art w Lubiążu.
środa, 26 lutego 2014
SZTUKA! picia piwa
Witajcie moi drodzy ... czytelnicy (?)
Dziś chciałbym porozmawiać z wami o piwnym challengu
Zasady: Macie 24h na udostępnienie wideo na którym pijecie 500 ml piwa na raz i nominujecie następne 3 osoby. Osoba która nie podoła wyzwaniu, stawia kratę piwa.
Myślę, że to jedna z głośniejszych "fejsbukowych" akcji jakie do tej pory napotkałem.
Na początek powiem, że nie rozumiem całego tego "fenomenu", jakim jest nagrywanie tych idiotycznych nagrań, gdzie gimnazjaliści, a czasami nawet podstawówka jak to zdarzyło mi się zauważyć, pije piwo do kamery ciesząc się od ucha do ucha, kiedy ostatni łyk trunku przepłynie im przez gardło. Nie wiem czemu niektórym ten fakt imponuje ...
Z tego co słyszałem, są nawet ofiary śmiertelne tej "zabawy" - GRATULUJE
Takie oklepane pytanie mam jeszcze: Jeśli ktoś wam zaproponuje pożycie cyjanku sodu, też tak chętnie nagracie filmik? Jeśli tak, to chętnie obejrzę
Nie wiem jak Wy, ale ja nie mając kontaktu z wieloma znajomymi "face to face" przeglądam sobie ich profile z ciekawość "co u nich słychać". Oglądam sobie profile i co 2 znajomy właściwie ma wideo jak z ucieszoną mordką pije piwko i nominuje 3 osoby do tej "akcji".
Stworzył się z tego swoisty łańcuszek i to powoli zaczyna mnie osobiście przerażać, ale na szczęście do mnie takowe wyzwanie nie trafiło. A nawet gdyby tak się stało, nie podjąłbym się go, ani tym bardziej z tego powodu nie zamierzał "stawiać kraty piwa".
Chcę Wam jeszcze tylko przypomnieć, że wielu pracodawców często sprawdza swoich przyszłych pracowników właśnie na "fejsbuku". Przeglądają ich profile, zdjęcia i również nagrania jeśli takowe się znajdą.
Pamiętam słowa mojej drogiej pani od przedmiotu z przyjazną nazwą "Język komunikacji nowych technologi" czyli w skrócie "jot-kom-nt":
Com chciał - tom powiedział
Pozdrawiam również wszystkich, którzy czytają moje wypociny :)
Na koniec filmik, którym ktoś dosadnie się "wypowiedział" na temat wyżej wspomniany
http://www.youtube.com/watch?v=EHXhdF2UMVo - Powodzenia
Dziś chciałbym porozmawiać z wami o piwnym challengu
Zasady: Macie 24h na udostępnienie wideo na którym pijecie 500 ml piwa na raz i nominujecie następne 3 osoby. Osoba która nie podoła wyzwaniu, stawia kratę piwa.
Myślę, że to jedna z głośniejszych "fejsbukowych" akcji jakie do tej pory napotkałem.
Odczuwam, że dzisiaj dużo słów znajdzie się w " "
Może sam fakt, że takie piwo udało im się je zakupić?
Z tego co słyszałem, są nawet ofiary śmiertelne tej "zabawy" - GRATULUJE
Takie oklepane pytanie mam jeszcze: Jeśli ktoś wam zaproponuje pożycie cyjanku sodu, też tak chętnie nagracie filmik? Jeśli tak, to chętnie obejrzę
Taka dygresja :3
Nie wiem jak Wy, ale ja nie mając kontaktu z wieloma znajomymi "face to face" przeglądam sobie ich profile z ciekawość "co u nich słychać". Oglądam sobie profile i co 2 znajomy właściwie ma wideo jak z ucieszoną mordką pije piwko i nominuje 3 osoby do tej "akcji".Stworzył się z tego swoisty łańcuszek i to powoli zaczyna mnie osobiście przerażać, ale na szczęście do mnie takowe wyzwanie nie trafiło. A nawet gdyby tak się stało, nie podjąłbym się go, ani tym bardziej z tego powodu nie zamierzał "stawiać kraty piwa".
Chcę Wam jeszcze tylko przypomnieć, że wielu pracodawców często sprawdza swoich przyszłych pracowników właśnie na "fejsbuku". Przeglądają ich profile, zdjęcia i również nagrania jeśli takowe się znajdą.
Pamiętam słowa mojej drogiej pani od przedmiotu z przyjazną nazwą "Język komunikacji nowych technologi" czyli w skrócie "jot-kom-nt":
~ W internecie nic nie ginieMimo, że wy przykładowo usuniecie wideo, nie znaczy, że ono całkowicie znika z internetu. Ktoś może zrobić screen, nagrać filmik ze swojego komputera programem do takowych działań. A wiemy, że takie istnieją bo nieraz pewnie oglądaliście tutoriale, gdzie ktoś pokazywał na własnym ekranie monitora jak coś się robi - prawda?
Nie wiem, może jestem dziwny...
Może to, ze mną jest coś nie tak...Com chciał - tom powiedział
Pozdrawiam również wszystkich, którzy czytają moje wypociny :)
Na koniec filmik, którym ktoś dosadnie się "wypowiedział" na temat wyżej wspomniany
http://www.youtube.com/watch?v=EHXhdF2UMVo - Powodzenia
niedziela, 12 stycznia 2014
Szkolne paranoje :)
Dziś chciałbym przedstawić paranoje w mojej szkole ...
Ostatnio w moim kochanym technikum z tygodnia na tydzień jest coraz ciekawiej.
Wszystko zaczęło się bodajże od dwukrotnie zatkanych umywalek ( UWAGA! ) w damskiej toalecie. Wniosek dyrekcji był taki, iż zablokują nam "szczęśliwy numerek" na czas nieokreślony.
Na poprawie sprawdzianu z matematyki nauczyciel nie podał poleceń do sprawdzianu, mimo licznych próśb ze strony uczniów.Psorka od polskiego wpisała mojej koleżance jedynkę za niezadane zadanie domowe.Jednej babce od angielskiego nie chciało się robić lekcji, wiec zwolniła całą grupę do domu.
Jeden z "super pomysłów" naszej szkoły:
- Kupić papier kredowy (bo po co zwykły)
- Drukować na nim kolorową gazetkę szkolną (4zł-sztuka)
- Udostępnić ją tego samego dnia na stronie szkoły za darmo ...
Kobieta od zawodowych robiąc sprawdzian albo kartkówkę nie uznaje osobistego toku myślenia i zalicza jedynie słowa, których ona sama użyła. Raz chciała się ze mną kłócić, że źle napisałem kartkówkę, podczas gdy przepisałem słowo w słowo to co było w książce. Gdy powiedziałem jej, że to samo jest w książce uznała, że "Uznam ci to, ale to nie po mojemu". Ta sama kobieta kazała nam się nauczyć tabeli o spółkach i powiedziała, że pozwoli nam poprawiać tą kartkówkę, aż nie będzie pozytywnej oceny. Kiedy jedna z moich koleżanek napisała tą kartkówkę na jedynkę, psorka stwierdziła, że nie pozwoli jej podejść do kartkówki kolejny raz.
Uwaga złamanie statutu: 4 sprawdziany w ciągu jednego tygodnia i tak przez 2 tygodnie.
Fajnie co nie? A dlaczego tak się stało? Ponieważ przez półrocze wszyscy mieli czas, a pod koniec semestru nagle przypomnieli sobie, że muszą być 3 oceny do wystawienia semestralnej. Jednak psor od fizyki pobił wszystkich o głowę. Pewnego dnia przyszedł na lekcje 9 minut przed dzwonkiem i udał, że wszystko jest w porządku. Nie było go przez prawie cały semestr i chyba myśli, że jego przedmiot wychodzi poza normy szkolne.
Pomińmy tą jakże piękną ocenę. Otrzymałem ją tuż po prawie półmiesięcznej nieobecności nauczyciela, który zaraz po swoim przybyciu jeb*ął nam kartkóweczkę :)
Pewnie byłoby tego więcej, ale jako, że nie byłem skłonny zrobić pełnego rozeznania opisałem jedynie to co zdarzyło się mojej grupie ...
A teraz to co każdy z nas wie: Oświata jest poje*ana
Zacznijmy od faktu, że przedmioty ogólne są w pierwszej klasie całkowicie bez celu. Nie nauczą nas tam niczego co byłoby w jakimś stopniu przydatne (przynajmniej na moim kierunku)
Ostatnio zapytałem pewną kobietę po studiach jaki jest cel nauki o DNA w zawodzie "technik organizacji reklamy"Odpowiedź: No .... ym ... nie wiem*
Albo jeszcze ciekawsza odpowiedź matematyka, który został zapytany o przydatność w praktyce przekształcania wzorów
Odpowiedź: Kiedy będziecie musieli na fizyce (...)*
Także wnioski same się nasuwają ...
Nauka tak istotnych w życiu tematów jak "przeróbka ropy naftowej i węgla kamiennego" czy "równania i układy równań pierwszego stopnia" lub "interpretacja Psalmu 51" jest potrzebna jedynie w szkole i kiedy wyjdziemy poza mury tego budynku możemy o tej wiedzy zapomnieć, bo wątpię by ktoś pragnął rozmawiać w autobusie o tym dlaczego "Czerni się w wodzie żabi skrzek".
Szkoła od lat skłania do ściągania, przepisywania zadań, wagarowania i innych tego typu zachowań. Spowodowane jest to tym, że najzwyczajniej Ci którzy wymyślają to, czego mamy być nauczani nie mają o tym nauczaniu zielonego pojęcia. Program jest przeładowanym bezsensownym bełkotem, który ma wyprać nam mózgi, aby przystosowały się do przyjmowania poleceń bez względu na ich sens. Od najmłodszych lat kreatywność jest tępiona, a jeśli myślisz teraz o lekcji muzyki i plastyce to jest to tylko ułuda :)
Pomyśl, jaki sens mają 2-3 godziny religii tygodniowo, a fizyki czy chemii jedna w tygodniu ... Ja też nie znam na to pytanie odpowiedzi i pewnie mógłbym przejść się do dyrekcji w poniedziałek i zapytać dlaczego tak właśnie jest, a miła pani sekretarka czy inna urzędniczka spojrzałaby na mnie i odpowiedziała bełkotem, którego wyuczyła się prawdopodobnie na pamięć.
*Odpowiedzi są jedynie przybliżoną wersją, gdyż niestety moja pamięć nie zapamiętała pełnej treści wypowiedzi :)
piątek, 20 września 2013
Samoakceptacja - czy coś takiego istnieje ?
Spojrzałem na siebie przed chwilą w lustrze i jedyne stwierdzenia jakie mi się nasunęło to "Dżizas jaki ze mnie pasztet" więc postanowiłem napisać co nieco o samoakceptacji
Osobiście z samoakceptacją mam wieczne problemy chociażby przez mój wieczny okres dojrzewania przejawiający się trądzikiem i innymi podobnymi mankamentami. Wizerunek zewnętrzny jak pewnie wiecie nie jest najważniejszy, ale by ktoś chciał poznać nasze wnętrze, najpierw musimy zachęcić swoim wyglądem. Sami powiedzcie ... Kto z nas podszedłby do obrzyganego menela i z nim porozmawiał na równi ze sobą ... Myślę, że jest was niewielu. Sam przyznaje ze walory estetyczne są dla mnie ważne, aczkolwiek nie najważniejsze, bo jak wiadomo "uroda przemija".
Często wystarczy zmienić nastawienie i od razu polepsza się humor. Niestety jednak najczęściej są to rzeczy, które wymagają dłuższej pracy. Nadwaga wielu wprowadziła w stan rozpacz i nie mówię tylko o kobietach, bo mój dziadek też ma te swoje -dziesiąt kilo więcej. Choćby nie wiem jak się starał, to mimo, że waga spada i są efekty to nie są jakieś spektakularne i zapomina o swoich postanowieniach spędzając noc w kuchni.
Na początku walki o podniesienie swojej brodzikowej samooceny trzeba ustalić co tak naprawdę jest problemem. Najlepiej porozmawiać o tym z kimś bliskim i postarać się o znalezienie remedium na ten problem. Moim problemem jest moja "zakazana morda" i staram się podnieść samoocenę czymś co ją podreperuje - wybrałem taniec :) Zacząłem tańczyć jakiś czas temu ( 4 miesiące już chyba będą). Na początku były to proste układy, a aktualnie pracuje nad szczegółami układu którego link znajdziecie na końcu posta. Kiedy pokazuje to czego się nauczyłem i widzę aprobatę automatycznie czuje, że wygląd to nie wszystko, bo liczy się to co sobą reprezentujemy. Kiedy koleżanka ze świetlicy do której uczęszczam powiedziała, że nie dam rady nauczyć się wyżej wymienionego układu, postawiłem sobie za cel udowodnić jej, że wystarczy chęć i można zdziałać wiele. W przeciągu tygodnia znałem już wszystkie kroki i kiedy zatańczyłem uczucie spełnienia było swoją drogą niesamowite
Moi znajomi o samoakceptacji :
Oto lekko przerobiona definicja z wikipedii:
Samoakceptacja to określenie postawy cechującej
się wiarą, zaufaniem i szacunkiem do samego siebie.
Postawa taka sprawia, że jednostka może wykonywać i realizować swój potencjał,
a także potrafi skorygować swoje zachowanie pod wpływem innych. Osoby, które
akceptują siebie, mają pozytywne mniemanie o sobie i dobre samopoczucie.
Osobiście z samoakceptacją mam wieczne problemy chociażby przez mój wieczny okres dojrzewania przejawiający się trądzikiem i innymi podobnymi mankamentami. Wizerunek zewnętrzny jak pewnie wiecie nie jest najważniejszy, ale by ktoś chciał poznać nasze wnętrze, najpierw musimy zachęcić swoim wyglądem. Sami powiedzcie ... Kto z nas podszedłby do obrzyganego menela i z nim porozmawiał na równi ze sobą ... Myślę, że jest was niewielu. Sam przyznaje ze walory estetyczne są dla mnie ważne, aczkolwiek nie najważniejsze, bo jak wiadomo "uroda przemija".
Często wystarczy zmienić nastawienie i od razu polepsza się humor. Niestety jednak najczęściej są to rzeczy, które wymagają dłuższej pracy. Nadwaga wielu wprowadziła w stan rozpacz i nie mówię tylko o kobietach, bo mój dziadek też ma te swoje -dziesiąt kilo więcej. Choćby nie wiem jak się starał, to mimo, że waga spada i są efekty to nie są jakieś spektakularne i zapomina o swoich postanowieniach spędzając noc w kuchni.
Na początku walki o podniesienie swojej brodzikowej samooceny trzeba ustalić co tak naprawdę jest problemem. Najlepiej porozmawiać o tym z kimś bliskim i postarać się o znalezienie remedium na ten problem. Moim problemem jest moja "zakazana morda" i staram się podnieść samoocenę czymś co ją podreperuje - wybrałem taniec :) Zacząłem tańczyć jakiś czas temu ( 4 miesiące już chyba będą). Na początku były to proste układy, a aktualnie pracuje nad szczegółami układu którego link znajdziecie na końcu posta. Kiedy pokazuje to czego się nauczyłem i widzę aprobatę automatycznie czuje, że wygląd to nie wszystko, bo liczy się to co sobą reprezentujemy. Kiedy koleżanka ze świetlicy do której uczęszczam powiedziała, że nie dam rady nauczyć się wyżej wymienionego układu, postawiłem sobie za cel udowodnić jej, że wystarczy chęć i można zdziałać wiele. W przeciągu tygodnia znałem już wszystkie kroki i kiedy zatańczyłem uczucie spełnienia było swoją drogą niesamowite
Moi znajomi o samoakceptacji :
Uważam że niezły ze mnie pasztecik – pasztet zajebisty ^.^Nie jesteś narcyzem, jeśli widzisz w sobie piękno i pozytywy. Samoakceptacja nie jest też powierzchownym przekonaniem o swojej wartości. Szacunek, który jest oparty o świadomość własnych cech - zarówno fizycznych jak i umysłowych - powinien Cię przekonać, że wartość człowieka nie płynie z opakowania
Myślę, że ludzie naprawdę okropni mają mniej kompleksów, niż Ci piękni, młodzi i utalentowani- Jak cię podpisać pod cytatem? Normalnie ***** Pryka, czy wymyślasz jakiś pseudonim?- O nieee ! tylko nie nazwiskooo! : C
A tutaj obiecany link do tańca - TANIEC
niedziela, 11 sierpnia 2013
Nie rozumiesz, ale i tak słuchasz ?
Tajemniczy tytuł posta odnosi się do Park'a Jae'a-San'a znego pardziej jako "PSY". Zyskał popularność dzięki piosence "Gangnam Style" nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Każdemu zapadł w pamięć charakterystyczny taniec w teledysku który przypomina "jazdę na niewidzialnym koniu". 15 lipca 2012 to data opublikowania na serwisie youtube owej piosenki, a na chwilę obecną videoclip ma:
1 731 486 057 Wejść
7 764 512 Like'ów
856 706 Dislike'ów7 764 512 Like'ów
Jeśli taki stan się utrzyma to niedługo video osiągnie 2 milardy, ale ja nie o tym ...
Kto tak naprawdę wie o czym jest ta piosenka ?
http://www.tekstowo.pl/piosenka,psy,gangnam_style.html
Jakby kogoś zainteresował sens tej piosenki, choć nie wiem czy faktycznie jest czym się zachwycać bo mnie ona od początku doprowadzała do szału ... w świetlicy do której uczęszczam męczyli tą piosenkę tygodniami, albo i miesiącami ... nawet układu do niego się nauczyli .... eh
Kto tak naprawdę skupiał się na sensie ... chwytliwa muzyczka, tekst którego 85% słuchających nie rozumie, Koreańczyk podrygujący na "niewidzialnym koniu" i kilka scen które miały rozbawić ... jeśli tak jest przepis na hit ... to ja chce zostać głuchy x.x
Kolejny hit ... jeśli takiego słowa mogę użyć to "Gentleman" dziewiętnasty singel południowokoreańskiego muzyka PSY'a wydany 12 kwietnia 2013 roku ..
http://www.tekstowo.pl/piosenka,psy,gentleman.html
Oto kolejny link do tłumaczenia owej piosenki .... jak mówiłem .... nie wiem czym się zachwycać ... facet robi karierę na tym że .... no właśnie .. na czym ... chętnie się od Was dowiem bo ja wciąż nie rozumiem jego fenomenu ....
To tyle ode mnie ... czekam na jakieś propozycje ... hejtów nie usuwam bo lubię się śmiać ... z pozdrowieniami - niezadowolony słuchacz :)
poniedziałek, 1 lipca 2013
K czy M ?
Ostatnio wielką popularność zyskał portal na zasadzie chat'u - 6obcy. Jest to strona która umożliwia kontakt z ludźmi z całej polski. Na chat'cie nie wybieramy z kim piszemy gdyż użytkownicy są dobierani losowo. Nie wiemy jak kto ma na imię, jak wygląda - pełna anonimowość - co jest bardzo praktyczne ale i niebezpieczne, bo nikt nie sprawdza czy mówimy prawdę, czy się pod kogoś nie podszywamy. Sprawdziłem to na własnej skórze. Przez parę dni pisałem z różnymi osobami dopasowując się pod gusta i poszukiwania użytkowników. Starałem się zainteresować ich swoją osobą, podając wymyślone szczegóły "swojego" życia czasami nawet podając się za kobietę by sprawdzić jak dużo wysiłku potrzeba by ktoś uwierzył że siedemnastoletni chłopak może na przykład być 14 letnią dziewczyną. Z ręką na sercu powiem wam, że nie ma żadnego problemu. Wystarczy pilnować końcówek zgodnych z płcią i od czasu do czasu jakaś emotka. Oczywiście na końcu rozmowy przyznawałem się że to było kłamstwo i że jestem siedemnastolatkiem. Niektórzy od razu się rozłączali, inni wpierw epitetowali mnie od zboczeńców i tym podobnych co mnie wcale nie dziwi. Każdy kto czuje się oszukany stara się bronić w ten lub inny sposób. Nikt nie pytał dlaczego tak zrobiłem, co było dość przykre. Osobiście chciałbym poznać pobudki dla których ktoś postąpił w ten czy inny sposób ... Ale ja nie o tym.
Chciałem was przestrzec tym eksperymentem przed tym, abyście nie podawali swoich kont do facebook'a, zdjęcia też odradzam, numer telefonu, gg i tym podobnych również. Wiadomo nie każdy rozmówca jest pedofilem, ale na pewno użytkownicy owej strony choć raz spotkali lub dopiero spotkają się z przemiłym "Michałem 17", który tak naprawdę jest "Mirosławem 46" (oczywiście to przykład).
Mam nadzieję, że tym o to przemiłym i uroczym postem choć kilka osób zrozumie, że nie wszystko co nam mówią, musi być faktem.
Zachęcam do komentowania i wyrażania opinii na temat postów, oraz dzielenia się własnymi przemyśleniami.
Chciałem was przestrzec tym eksperymentem przed tym, abyście nie podawali swoich kont do facebook'a, zdjęcia też odradzam, numer telefonu, gg i tym podobnych również. Wiadomo nie każdy rozmówca jest pedofilem, ale na pewno użytkownicy owej strony choć raz spotkali lub dopiero spotkają się z przemiłym "Michałem 17", który tak naprawdę jest "Mirosławem 46" (oczywiście to przykład).
Mam nadzieję, że tym o to przemiłym i uroczym postem choć kilka osób zrozumie, że nie wszystko co nam mówią, musi być faktem.
Zachęcam do komentowania i wyrażania opinii na temat postów, oraz dzielenia się własnymi przemyśleniami.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Niepisane zasady MPK
Jak pewnie niewielu z was wie, pochodzę z Wrocławia. Uczęszczam do szkoły która jest nieco oddalona od mojego miejsca zamieszkania więc, aby skrócić sobie trasę szkoła-dom korzystam z komunikacji miejskiej i to właśnie o niej chciałem wam dzisiaj co nieco opowiedzieć
Skoro już o pracownikach MPK...
Jestem ciekaw ile razy biegnąc do któregoś z tych środków komunikacji miejskiej, zadowoleni że jesteście już tak blisko i wręcz rozpiera was radość, że wam się uda ... a tu co ? Miły pan zamyka wam drzwi "przed nosem" i odjeżdża. Rozumiem jak jeszcze biegniemy od tyłu autobusu, bo wtedy faktycznie mógł nie zauważyć, ale już nie raz zdarzyła mi się taka sytuacja, że biegnę do autobusu -kierowca mnie widzi- ja jestem dosłownie 3 sekundy od wejścia do autobusu, a on odwraca głowę zamyka drzwi i jedzie -
oczywiście beze mnie.
Może zmienimy ofiarę, bo w końcu nie tylko MPK jest wszystkiemu winne. Może na początek o starszych paniach (czyt. moherowe berety). Jak pewnie wiecie, mohery potrafią być: bardzo niemiłe, chamskie, wścibskie, bezczelne i wulgarne jak to też czasami bywa. Myślę że większość z nas miała do czynienia z taką panią, która wręcz zbulwersowana siadała na ustąpionym miejscu, bo nie wstaliśmy 3 przystanki wcześniej. Potrafią się wepchnąć na miejsce, biec i się przepychać miedzy ludźmi żeby co? Żeby ich siatki mogły wygodnie spocząć na siedzeniach. Raz nawet zdarzyło mi się, że kiedy ustąpiłem miejsca starszej pani (jakieś 70lat), ona zamiast usiąść, postanowiła, że postawi swoje zakupy na siedzeniu - myślałem że tam dostanę palipitacji i jeszcze czekała żeby ktoś ustąpił miejsca dla niej i to z wielkim zbulwersowaniem, że nikt o niej nie pomyślał.Ale no przecież któż to wie co działo się na tej podłodze, przecież tam jest pełno zarazków które mogą przedostać się do jedzenia starszej pani, a ona przecież zamierza po wtarganiu je na 10 piętro spożyć.
Jak sami wiecie od jakiegoś czasu panuje zima, więc korzystanie z MPK jest jeszcze bardziej utrudnione dzięki wszechobecnym, minusowym temperaturom. Od bodajże roku wprowadzono maszyny w których można nabyć bilet i to właśnie one są częściowym problemem całej tej katorgi jaką jest jazda miejską komunikacją. Najczęściej bywa tak, że albo automat nie działa, albo działa, ale zjada monety i jeszcze bezczelnie twierdzi że niczego nie dostał, a biletu jak nie ma, tak niema. Na szczęście zdarzają się sklepy które zajmują się dystrybucją biletów za co jestem wdzięczny gdyż bez biletu tramwaje i autobusy to niezły rollercoaster i to nie jest przytyk do jazdy motorniczych. Tak, mówię o kanarach - mendy jakich mało na tym świecie. Każdy z nas chociaż raz musiał mieć przyjemność spotkać takiego miłego pana, dla którego wręcz rozrywką jest udupienie nam dnia. Z tego co słyszę od moich znajomych którzy jeżdżą na urbancard, jak i z własnego doświadczenia, że nasi kochani kontrolerzy często nam chcą wmówić że nie mamy biletu albo karta jest pusta. Kolejnym mankamentem jest udowodnienie im swojego wieku, bo w końcu dziewczynka z plecakiem "monsterhigh" która ma 120cm przecież może być już po studiach i pracować ... Dżizas
Skoro już o pracownikach MPK...
Jestem ciekaw ile razy biegnąc do któregoś z tych środków komunikacji miejskiej, zadowoleni że jesteście już tak blisko i wręcz rozpiera was radość, że wam się uda ... a tu co ? Miły pan zamyka wam drzwi "przed nosem" i odjeżdża. Rozumiem jak jeszcze biegniemy od tyłu autobusu, bo wtedy faktycznie mógł nie zauważyć, ale już nie raz zdarzyła mi się taka sytuacja, że biegnę do autobusu -kierowca mnie widzi- ja jestem dosłownie 3 sekundy od wejścia do autobusu, a on odwraca głowę zamyka drzwi i jedzie -
oczywiście beze mnie.
Może zmienimy ofiarę, bo w końcu nie tylko MPK jest wszystkiemu winne. Może na początek o starszych paniach (czyt. moherowe berety). Jak pewnie wiecie, mohery potrafią być: bardzo niemiłe, chamskie, wścibskie, bezczelne i wulgarne jak to też czasami bywa. Myślę że większość z nas miała do czynienia z taką panią, która wręcz zbulwersowana siadała na ustąpionym miejscu, bo nie wstaliśmy 3 przystanki wcześniej. Potrafią się wepchnąć na miejsce, biec i się przepychać miedzy ludźmi żeby co? Żeby ich siatki mogły wygodnie spocząć na siedzeniach. Raz nawet zdarzyło mi się, że kiedy ustąpiłem miejsca starszej pani (jakieś 70lat), ona zamiast usiąść, postanowiła, że postawi swoje zakupy na siedzeniu - myślałem że tam dostanę palipitacji i jeszcze czekała żeby ktoś ustąpił miejsca dla niej i to z wielkim zbulwersowaniem, że nikt o niej nie pomyślał.Ale no przecież któż to wie co działo się na tej podłodze, przecież tam jest pełno zarazków które mogą przedostać się do jedzenia starszej pani, a ona przecież zamierza po wtarganiu je na 10 piętro spożyć.
DOBRA RADA: Nigdy nie kłóćcie się z moherami, bo i tak nie wygracie. Nawet jeśli takie zakupy zajmują na przykład 2 miejsca i jeszcze obok tego wózeczek, pamiętajcie siatki są bardziej zmęczone niż wy i po prostu należy im się miejsce siedzące.
Skoro już i mohery zostały omówione przejdźmy do moim zdaniem jednego z najbardziej uciążliwych mankamentów MPK (nawet gorszego niż kanar czy moher). Otóż sądzę że warto wspomnieć o tym, że MPK jest dla wszystkich, bez względu na status społeczny, wygląd etc... Ja mam taką prośbę, kiedy już zamierzacie jechać takim autobusem czy tramwajem, radzę oszczędniej dozować perfumy. Warto też czasem się umyć i zastosować dezodorant czy coś takiego (to nie boli - sprawdzałem). Uwierzcie, że to wszystkim innym pasażerom "uprzyjemni" podróż. Oczywiście wiadomo, nie każdy ma taka możliwość ... ale no kuźwa ludzie jak możecie, to nie rozumiem co jest z wami nie tak ....
Okej, czas ochłonąć i przejść do następnego podpunktu tematu jakim jest opuszczenie naszego środka komunikacji. Niektórzy zachowują się jakby pierwszy raz jechali tramwajem i zamiast jak to już się przyjęło, poczekać, aż wszyscy wysiądą i dopiero wtedy wejść do wnętrza pojazdu, od razu pchają się do środka (i nie mówię tu o młodych ludziach) nie patrząc że ktoś może chciałby wysiąść, pchają się do przodu jak lodołamacze byle by tylko znaleźć miejsce ... chyba już wiecie o kim mówię.
Osobiście jedną z rzeczy które przeszkadzają mi bardziej niż mohery, są dzieci z podstawówki albo przedszkola które wraz z wychowawcami zajmują pół tramwaju i drą te swoje japki. W takich momentach uruchamia się u mnie instynkt zabójcy - ale o tym może kiedy indziej
poniedziałek, 4 lutego 2013
Masowy przekaz, a ludzka psychika
Środki masowego przekazu są tak wszechstronne, że nawet nie zauważamy jak wpływają na naszą psychikę i postrzeganie świata. Telewizja, internet czy nawet gazety mają na celu sprawić by młode dziewczyny - bo to właśnie one są najczęściej ofiarami, ślepo podążały za modą i stosowały mordercze diety byle wyglądać jak dziewczyna z okładki magazynu. Często nawet nie wiedzą, że zdjęcia są retuszowane przez szereg grafików, których celem jest właśnie wyidealizowanie kobiecego ciała do nieosiągalnej perfekcji.
W Show-biznesie jedynie osoby piękne mają racje bytu. Spójrzmy chociażby na akcję z grycankami. Cały czas po nich jeździli i mieszali z błotem z powodu ich wyglądu. Media tworzą świat w którym, aby być KIMŚ trzeba być szczupłym, pięknym lub bogatym, a najlepiej wszystko na raz. I to wszystko po to, by później pisać artykuły o ich życiu prywatnym, rodzinie i partnerach. Sądze, że bycie "gwiazdą" nie powinno zależeć od tego jak wyglądamy, ale od tego co sobą reprezentujemy, w końcu wygląd przemija, a mentalność ludzka pozostaje.
W Show-biznesie jedynie osoby piękne mają racje bytu. Spójrzmy chociażby na akcję z grycankami. Cały czas po nich jeździli i mieszali z błotem z powodu ich wyglądu. Media tworzą świat w którym, aby być KIMŚ trzeba być szczupłym, pięknym lub bogatym, a najlepiej wszystko na raz. I to wszystko po to, by później pisać artykuły o ich życiu prywatnym, rodzinie i partnerach. Sądze, że bycie "gwiazdą" nie powinno zależeć od tego jak wyglądamy, ale od tego co sobą reprezentujemy, w końcu wygląd przemija, a mentalność ludzka pozostaje.
Pamiętajmy, że nikomu nie jesteśmy w stanie dogodzić. Dla jednych będziemy za chudzi, dla innych zbyt grubi, za wysocy lub za niscy. Naprawdę nie próbujcie dogodzić wszystkim, bo to syzyfowa praca. Gusta ludzi są rozmaicie zróżnicowane i nie powinniśmy się kierować opinią ludzi, a już zwłaszcza tych którym nie zależy na naszym dobrze, a jedynie na wykorzystaniu naszych słabości do osiągnięcia własnych celów.
niedziela, 3 lutego 2013
Pogadajmy o stereotypach
Post nie ma na celu poniżenia jakiejkolwiek osoby
Stereotyp to pojęcie, które oznacza uogólnienie dotyczące pewnej grupy, gdzie określonym cechom zostaje przypisane znaczenie, które jest często fałszywym przeświadczeniem. Oto kilka przykładów stereotypów:
Każdy z nas w jakimś stopniu posługuje się stereotypami i jest to w jakimś stopniu pomocne w poznawaniu świata, ale nie słuchajmy się ich ślepo. Nie każda blondynka lub ładna dziewczyna jest kretynką. Sam mam w swoim środowisku sporo blondynek i ładnych dziewczyn, które są inteligentne. Fakt faktem, że są i takie które są stereotypowymi blondynkami, ale przecież to nie kolor włosów decyduje o poziomie inteligencji czy naszym charakterze. Mam kolegów którzy noszą rurki i wcale nie wyglądają na gejów(choć mam pewne podejrzenia :-] ). W mojej klasie są dziewczyny które noszą glany, chodzą do kościoła i na religie, nie mając z tym większego problemu.
Podsumowując, nie patrzmy na ludzi kierując się stereotypami. Każdy z nas jest inny i ma prawo wyrażać swoją osobowość w sposób, jaki uważa za stosowny. Nie powinniśmy skreślać kogoś tylko dlatego, że jest rudy, albo nosi glany. Traktujmy ludzi tak, jakbyśmy chcieli, żeby nas traktowano. Bądźmy tolerancyjni i nie wyśmiewajmy ludzi którzy waszym zdaniem odstają wyglądem bądź zachowaniem.
Rada ode mnie "zanim zaczniesz osądzać innych, pomyśl, jak inni osądzają ciebie" :)
To tyle jeśli chodzi o stereotypy.
Jeśli macie jakieś pytania, albo chcecie wypowiedzieć się na temat mojego postu, zapraszam do pisania komentarzy :-)
sobota, 2 lutego 2013
Przez internet do gwiazd
O ile się nie mylę, to Honorata "Honey" Skarbek była pierwszą polską piosenkarką, która wybiła się dzięki internetowi. Później bodajże była Julita "Jula" Fabiszewska ze swoim "za każdym razem". Ostatnio doszły mnie słuchy o niejakiej Oli "Ola" Kawickiej. Ma już ona swój pierwszy teledysk i poniekąd był emitowany na 4fun. Ostatnią internetową wokalistką jest Patrycja "Patty" Dłutkiewicz którą właściwie kojarzę tylko z piosenką "nie ma nas". Na koniec wspomnę o Damianie Ukeje, który był zwycięzcą 1 edycji The Voice of Poland. Wystąpił na wrocławskiej scenie sylwestrowej, a nie zapominajmy, że eliminacje do tego programu odbywały się właśnie w internecie.
Weekend - Od prostoty do popularności
Grupa "weekend" w 2012 zyskała popularność dzięki piosence "ona tańczy dla mnie". Najbardziej mnie szokuje to, że znajduje się w TOP100 Youtube. Kiedy usłyszałem ją po raz pierwszy, nie mogłem pojąć jakie ta piosenka ma przesłanie. Po kolejnym przesłuchaniu doszedłem do wniosku, że nie ma żadnego. Podobne "hity", które mogą podać sobie rękę to "Ai Se Eu Te Pego" Michel'a Teló, czy choćby "Cztery osiemnastki" które jakby ktoś nie wiedział są o 18-sto calowych felgach. Od dawna wiadomo, że im bardziej piosenka jest prosta, tym jest większa szansa na zyskanie popularności - tutaj chciałbym przytoczyć "gitchi gitchi goo" z serialu aniomowanego "Fineasz i Ferb", która idealnie obrazuje jak prostota tekstu i melodii oddziałuje na popularność.
A Wy co o tym sądzicie ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Zwykła rozmowa
Pamiętam jak będąc dzieckiem (czyt. okres przedszkole-początek podstawówki) wystarczyło kilka słów i już kogoś znałem, nie wahałem się mu za...
-
W tym poście chciałbym zamieścić jak ludzie radzą sobie z narastającym uczuciem stresu i jak odczytywać poszczególne zachowania. Przypomni...
-
Dzisiaj postanowiłem zrobić post o typach charakteru. Możliwe, że pomoże to wam w lepszym poznaniu siebie, ale i zrozumieniu jakim cechami ...
-
W tym poście i w kilku kolejnych postaram się wam przybliżyć tajniki czytania z mowy ciała. Podstawą jaką musimy opanować jest nauka uważn...